
Pamiętajmy!

12 listopada o godz. 15.30 w auli Biblioteki Głównej w Toruniu przy ul. Gagarina 13, odbędzie się spotkanie z ks. Tadeuszem Isakowiczem - Zaleskim.
Tematem spotkania będzie ludobójstwo dokonane na Polakach przez OUN- UPA w świetle najnowszej publikacji ks.Isakowicza poświęconej temu tematowi, zatytułowanej „Przemilczane ludobójstwo na Kresach”
wstęp wolny
Zapraszamy!
więcej na temat książki: Przemilczane ludobójstwo na Kresach

Wypowiedź Mirona Michaliszyna
Po zakończeniu sesji wstał greckokatolicki ksiądz Miron Michaliszyn i poprosił o zabranie głosu. Kto go do tej pory nie zobaczył teraz miał okazję, a ogromny złoty krzyż na jego piersi zwracał na siebie uwagę. Nastąpiła chwilowa konsternacja, a organizatorzy przez moment nie wiedzieli, co postanowić. Nie chodziło tyle o to, że obawiano się, iż powie jakieś bzdury, co zapoczątkuje dosyć ostrą polemikę czy też awanturę, chciano uniknąć spóźnienia, a referenci spieszyli się na pociąg. Nie była więc przewidziana dyskusja i zabieranie głosu przez publiczność. Ks. Miron najwyraźniej tego nie zrozumiał, wysunął bowiem za chwilę argument, ze jest demokracja. Trochę mnie to zdziwiło, ponieważ nie były to obrady parlamentu, a w ten sposób każdy włącznie ze mną mógł argumentować swoją prośbę o głos. Na początek ks. Miron zaatakował ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego względem osądzania nieodpowiedniego zachowania innych duchownych. Powiedział, że łatwo można przekręcić fakt pracy dla idei jednego człowieka, posiłkując się przykładem Iwana Franko, którego wiele lat uważano za komunistę. Zaczął też bardzo szybko cytować ukraińską pieśń w oryginale, „szanując”, jak to ujął „obecność młodego pokolenia”. Oczywiście młodzież nic nie zrozumiała. Być może część zrozumiałaby, gdyby zechciał mówić wolniej, a całość - gdyby zechciał przetłumaczyć. Wspominał o nie znalezionych ciałach Ukraińców z Kijowa poległych w walce z bolszewikami, o których też się nie mówi. Nie wiem jednak, czy był to argument, by usprawiedliwić milczenie o zbrodniach UPA tylko dlatego, że o innych ofiarach też się nie mówi. Żalił się również, iż jego ojciec, choć nie miał nic wspólnego z UPA, także został wysiedlony w operacji „Wisła”, co miało być może sugerować innej cele tej operacji niż zakończenie terroru UPA oraz uratowanie miejscowej ludności. [...]"
cz.1 http://www.wolgal.pl/art63.html