sobota, 6 grudnia 2008
sobota, 29 listopada 2008
czwartek, 27 listopada 2008
"Osoba z otoczenia Wałęsy uderzyła dziennikarza" - Niezależna.pl
Podczas rozprawy między Grzegorzem Braunem a Lechem Wałęsą, doszło do skandalicznego zdarzenia. Osoba z otoczenia Lecha Wałęsy, odepchnęła i uderzyła operatora telewizji.
Do incydentu doszło przy wyjściu z sali rozpraw. Towarzyszący Wałęsie mężczyzna odepchnął uderzając operatora TV.
Braun pozwał Lecha Wałęsę do sądu za naruszenie dóbr osobistych, jednak incydent mający miejsce przy wyjściu z sali rozpraw przyćmił trwający proces.
całość: Niezależna.pl
nagranie
poniedziałek, 24 listopada 2008
A wszystko z troski o "mir"...
Jeden z redaktorów Gazety Wyborczej oznajmił światu, że Lech Kaczyński sam jest sobie winien, że został ostrzelany. Najwidoczniej zdaniem Wyborczej czymś naturalnym dla Rosji jest ostrzeliwanie prezydentów sąsiednich państw i nie należy od Federacji Rosyjskiej oczekiwać zaprzestania tych praktyk. Natomiast w celu zachowania pokoju za wschodnią granicą, nie wolno drażnić Moskwy, tylko łagodnym głosem nakłaniać do nieagresji.
Autor tekstu nie dość, że strofuje niegrzecznego Prezydenta RP, który tym razem "przesadził", to jeszcze dzieli się z czytelnikami wizją globalnego konfliktu, który mogłaby wywołać śmierć Lecha Kaczyńskiego, gdyby został śmiertelnie raniony. Aż dziwne, że w tym miejscu nie poruszono kwestii tarczy antyrakietowej, która jakoś osobliwie irytuje Rosję, jak wiadomo, od zawsze miłującą pokój.
Co jeszcze doradzi GW z troski o mir ?
Rozwiązać polską armię, nie jątrzyć Katyniem, nie nużyć krytyką PRL-u, nie wypominać łagrów a już najlepiej zniknąć z mapy Europy?
Z utęsknieniem czekamy na kolejne pomysły.
sobota, 22 listopada 2008
Ksiądz Luter chciał dobrze, ale nie wyszło.
Wszystko się zmienia, ale retoryka "humanistów" z Gazety Wyborczej okazuje się odporna na ewolucję. Wczoraj swoją mądrość zechciał zaprezentować światu ks. Andrzej Luter, publikując w Gazecie Wyborczej własnego autorstwa lament nad lustracją.
Po mającym wpłynąć na emocje wstępie, ks. Luter jako ostatni prawdziwy humanista i chrześcijanin III RP rozwija skrzydła i z każdym akapitem coraz bardziej traci kontakt z rzeczywistością. Szkoda czasu na omawianie tych piramidalnych bredni o miłosierdziu chrześcijańskim dla biednych ludzi z teczką w tle, którego to kilka miesięcy temu nie starczyło GW, by ująć się za bezbronnym i co najważniejsze nienarodzonym dzieckiem "Agaty". Wystarczy wspomnieć, że autor porównuje ks. Zaleskiego do Savonaroli i próbuje być złośliwy wobec Gazety Polskiej oraz pozostałych gazet, które nie uznają Wybiórczej argumentacji.
Warto jednak poświęcić chwilę i przyjrzeć się niedźwiedziej przysłudze, jaką ks. Luter oddaje abp Życińskiemu. Otóż opisuje jak to "zawsze trzy tytuły" przez kilka miesięcy sugerowały rzekomą współpracę arcybiskupa i dopiero "Tygodnik Powszechny" publikując w pewnym momencie obszerny artykuł Życińskiego, na jakiś czas położył kres nagonce na zaszczuwanego hierarchę. Dodaje, że Życiński udzielił wywiadu Katarzynie Kolendzie - Zaleskiej w TVN24. Jednym słowem, zdaniem ks. Lutra, o wiarygodności kapłana świadczy to, że media z grupy ITI są mu przychylne.
Ks. Luter powinien wiedzieć, że zanim coś napisze, lepiej, aby sprawdził, czy jego usłużność nie okaże się dla abp Życińskiego strzałem w plecy. Gdyby ks. Luter wiedział, że sekretarzem programowym TVN był Milan Subotić, który wedle ustaleń komisji weryfikacyjnej WSI współpracował z wojskowymi służbami PRL, to może zrozumiałby, że przychylność TVN czyni abp Życińskiego jeszcze bardziej podejrzanym.
Tylko, że zamiast rzetelnie przygotować materiał do artykułu, ks. Luter lubi, podobnie jak abp Życiński, upajać się swoim podrasowanym emocjami gawędziarstwem.
Może niech już ks. Luter przestanie pomagać arcybiskupowi, zanim zupełnie go pogrąży.wtorek, 18 listopada 2008
Rozważania metafizyczne (o "Filozofach")
Problemy z "Filozofami" dopiero się zaczęły. Odkurzono przestarzałe argumenty o nieludzkiej lustracji, nagonce na autorytety i żądnych krwi oszołomach z IPN-u lub nawet (o zgrozo!) z Kościoła.
Co robi "salon", aby ośmieszyć ludzi poszukujących prawdy? Kieruje się kilkoma sprawdzonymi chwytami:
1. Relatywizm moralny.
Relatywizm moralny wprowadzano przez cały PRL. Nie ma dobrych, nie ma złych ludzi - każdy jest trochę dobry, trochę zły, a najpewniej szary. Opinii publicznej próbuje się wmówić, że nikt z nas nie wie, jak zachowałby się na miejscu takiego werbowanego TW. W domyśle - sam też byś donosił i to na ciebie szukano by dziś "teczek", więc lepiej żyj i daj żyć innym, bo sam również nie jesteś kryształowy.
2. Donosił, ale nikomu nie zaszkodził.
Kolejny przykład manipulacji, bowiem każda informacja przekazana SB była użyteczna i szkodliwa dla charakteryzowanej osoby. Nawet najbardziej niewinna słabostka w rękach sprawnych manipulatorów mogła stać się groźnym narzędziem. Żeby zniszczyć i złamać człowieka wcale nie trzeba go katować, wystarczy dowiedzieć się, jakiej prawdy o sobie się wstydzi i upubliczniać te wiadomości, skazując go tym samym na utratę szacunku ze strony innych ludzi.
3. Deprecjonowanie poszukujących prawdy.
Historykom zarzuca się nierzetelność i stronniczość - tego rodzaju cyrk pod wodzą Lecha Wałęsy mogliśmy oglądać w czerwcu tego roku. Księżom, czy raczej księdzu, bo jedynie ks. Isakowicz - Zaleski ma czelność dochodzić prawdy na dużą skalę, zarzuca się zajadłość i niezgodną z Ewangelią postawę - wszak kapłan winien być jak baranek. Niestety domorośli teologowie zapomnieli o Jezusie wyrzucającym przekupniów ze Świątyni. Taka wizja kapłana "salonowi" i salonopodobnym nie odpowiada.
Ponad to wizerunkowi ostatecznie przyzwoitego TW, który choć donosił, to przecież nikogo nie zabił, przeciwstawia się obraz lustratora - terrorysty, który cały ład społeczny chce wysadzić w powietrze razem z rodzinami i przyjaciółmi TW.
I tak od dwudziestu lat. A czas ucieka i czy to się "Filozofom" podoba, czy nie, każdy kiedyś stanie przed niebieskim IPN-em i wtedy to już na pewno żadnej teczki nie przeoczą.
Czy nie lepiej zlustrować się teraz?
sobota, 15 listopada 2008
Zmierzch imperium Agory
całość: polskatimes.pl
Agora, jak Agora, ale co się stanie z osieroconymi wyznawcami Ojca Redaktora? Rzeczpospolitej raczej nie zaprenumerują, Gazety Polskiej też, Opcji Na Prawo również, chyba, że zmieni nazwę na Opcję Na Lewo. Całej Rodzinie Gazety Wyborczej nie pozostanie nic innego, jak dołączyć do innej Rodziny, tej zameldowanej w Toruniu przy ul. Żwirki i Wigury 80. Ostatecznie nie jest im znowu tak daleko do siebie. Wspólny pogląd na lustrację już mają, co do reszty można się dogadać.
Zatem nie żałujmy Agory. Co ma być, to będzie. Na sierotki Rodzina zastępcza już czeka.
