poniedziałek, 3 listopada 2008

Przesłanie Pana Cogito



Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys
i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie
strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych
strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy
czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę
powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku
a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku
idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów
Bądź wierny Idź

Zbigniew Herbert

Teatr Telewizji - Scena Faktu - "Golgota wrocławska" (dziś, TVP1 godz. 20.20)

Polecamy kolejny spektakl Teatru Telewizji.
Tym razem bohaterami są trzej mężczyźni, których Urząd Bezpieczeństwa oskarżył o sabotaż. Uwaga twórców spektaklu skupiła się na postaci Henryka Szwejcera, który został skazany na karę śmierci.

"Tragedia Henryka Szwejcera, przedwojennego przemysłowca i powstańca śląskiego, dyrektora Zjednoczenia Przemysłu Węglowego w Wałbrzychu, zaczęła się od przesłuchania jednego z jego współpracowników. Ten, oskarżony o pozornie błahy występek, nieopatrznie wyjawia parę nazwisk – w tym Szwejcera. Oficerowie Urzędu Bezpieczeństwa szybko chwytają trop. Henryk Szwejcer zostaje wraz z dwoma innymi pracownikami Zjednoczenia oskarżony o sabotaż. „Celem tego faszystowsko-hitlerowskiego spisku jest doprowadzenie do niewykonania Planu Trzyletniego ”– grzmią prokuratorzy podczas sfingowanego procesu. Oskarżeni początkowo nie przyznają się do winy. Lecz ubecy groźbami, obietnicami i torturami stopniowo łamią ich opór. Kiedy pół żywy i pozbawiony nadziei Szwejcer podpisuje spreparowane przez swoich oprawców zeznanie, nie ma już dla niego ratunku. Karą za zdradę Polski Ludowej może być tylko śmierć..."

źródło: Teatr Telewizji - Scena Faktu - Golgota wrocławska

kilka informacji odnoszących się do tematu spektaklu można również znaleźć na poniższej stronie:

Ostatni list przed egzekucją.


niedziela, 2 listopada 2008

"Solidarni z prześladowanymi w Indiach"

Z prywatnej wiadomości (temat z pewnością wart nagłośnienia):

Szanowni Państwo,

Społeczny Komitet "Solidarni z prześladowanymi w Indiach", Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi oraz Krucjata Młodzi w Życiu Publicznym zapraszają
na pikietę: *"Dość mordowania chrześcijan w Indiach". *

*Pikieta odbędzie się w piątek 7 listopada 2008 o godz. 12.00***
*pod Ambasadą Indii przy ul. Rejtana 15 Warszawie.***

W czasie pikiety zostanie odczytany i przekazany Panu Ambasadorowi apel do władz Indii, aby położyły kres prześladowaniom wyznawcom Chrystusa.

Celem naszej pikiety jest zwrócenie uwagi opinii publicznej na holokaust chrześcijan, który dokonuje się przy bierności całego cywilizowanego świata.

Kontakt:

(po polsku) Jacek Sapa + 48 609 313 316

jaceksapa@tlen.pl

(po angielsku) Arkadiusz Stelmach + 48 607 616 686

stelmach@gimnazjum.com.pl

źródło:
http://nasza-klasa.pl/profile/10489352/gallery/54

Dzień zaduszny - wspomnienie zmarłych i pomordowanych.




Drugiego listopada wspominamy wiernych zmarłych. Należy pamiętać nie tylko o najbliższych, lecz także o tych, którzy zginęli za Ojczyznę, biorąc udział w powstaniach i walcząc na frontach.
Trzeba także wspomnieć zwykłych ludzi, których zamordowano tylko dlatego, że byli Polakami. Trudno w tym momencie nie przywołać pamięci Polaków pomordowanych na Kresach.
Dlatego uwadze naszych Czytelników polecamy zapis poświęconej temu tematowi Sesji popularnonaukowej "Po Katyniu był Wołyń", która 3 października odbyła się w Jarosławiu.

Oto fragment z cz. 4:
"Kolejnym fałszem (9) to w przypadku sprawy ludobójstwa stwierdzenie, że jest wiele prawd prawda polska i prawda ukraińska. Nie wspominając o generalizowaniu prawdy banderowskiej na ukraińską, profesor stwierdził, że gdyby zawsze było wiele prawd niepotrzebna byłaby w ogóle nauka. Nie ma dwóch prawd, jest tylko jedna. Prawda w ujęciu Arystotelesa jest jedna, albo jest coś zgodne z rzeczywistością albo nie. Dwa zdania sprzeczne nigdy nie mogą być prawdziwe, ponieważ takich cudów nie ma. Czym zupełnie innym są zdania uzupełniające, które coś uzupełniają. Nie można być bohaterem i jednocześnie ludobójcą. Jak ocenić zachowanie Juszczenki, który mówi o pojednaniu, zrozumieniu, przebaczeniu i przyjaźni wobec Polaków, a wspiera uroczystości upamiętniania ludobójców Polaków jako bohaterów. Poruszona została także liczba polskich publikacji anglojęzycznych o UPA i dysproporcja w stosunku do publikacji banderowskich. Potrzebna byłaby większa inicjatywa wydawnicza, jak postulował profesor.

Wypowiedź Mirona Michaliszyna

Po zakończeniu sesji wstał greckokatolicki ksiądz Miron Michaliszyn i poprosił o zabranie głosu. Kto go do tej pory nie zobaczył teraz miał okazję, a ogromny złoty krzyż na jego piersi zwracał na siebie uwagę. Nastąpiła chwilowa konsternacja, a organizatorzy przez moment nie wiedzieli, co postanowić. Nie chodziło tyle o to, że obawiano się, iż powie jakieś bzdury, co zapoczątkuje dosyć ostrą polemikę czy też awanturę, chciano uniknąć spóźnienia, a referenci spieszyli się na pociąg. Nie była więc przewidziana dyskusja i zabieranie głosu przez publiczność. Ks. Miron najwyraźniej tego nie zrozumiał, wysunął bowiem za chwilę argument, ze jest demokracja. Trochę mnie to zdziwiło, ponieważ nie były to obrady parlamentu, a w ten sposób każdy włącznie ze mną mógł argumentować swoją prośbę o głos. Na początek ks. Miron zaatakował ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego względem osądzania nieodpowiedniego zachowania innych duchownych. Powiedział, że łatwo można przekręcić fakt pracy dla idei jednego człowieka, posiłkując się przykładem Iwana Franko, którego wiele lat uważano za komunistę. Zaczął też bardzo szybko cytować ukraińską pieśń w oryginale, „szanując”, jak to ujął „obecność młodego pokolenia”. Oczywiście młodzież nic nie zrozumiała. Być może część zrozumiałaby, gdyby zechciał mówić wolniej, a całość - gdyby zechciał przetłumaczyć. Wspominał o nie znalezionych ciałach Ukraińców z Kijowa poległych w walce z bolszewikami, o których też się nie mówi. Nie wiem jednak, czy był to argument, by usprawiedliwić milczenie o zbrodniach UPA tylko dlatego, że o innych ofiarach też się nie mówi. Żalił się również, iż jego ojciec, choć nie miał nic wspólnego z UPA, także został wysiedlony w operacji „Wisła”, co miało być może sugerować innej cele tej operacji niż zakończenie terroru UPA oraz uratowanie miejscowej ludności. [...]"

cz.1 http://www.wolgal.pl/art63.html

cz.2 http://www.wolgal.pl/art64.html

cz.3 http://www.wolgal.pl/art65.html

cz.4 http://www.wolgal.pl/

wtorek, 21 października 2008

ogłoszenie klubu gdyńskiego

25.10.2008 godz. 12.
spotkanie z mgr Elżbietą Grot kustoszem Państwowego Muzeum Stutthof w Sztutowie - Oddział Sopot
temat spotkania: "Ludobójstwo w Piaśnicy jesienią 1939 roku"

Miejska Biblioteka Publiczna, Filia nr 15 Gdynia, al. Józefa Piłsudskiego 18

wstęp wolny

http://photos131.nasza-klasa.pl/dev233/0/487/269/0487269858.jpg

"Rząd mijał się z prawdą. Prezydent prosił o samolot"

"WIADOMOŚCI DNIA

Online, opublikowany 20.10.2008

Rząd mijał się z prawdą. Prezydent prosił o samolot

Kancelaria Premiera i Pałac Prezydencki zgłosiły zamówienie na samolot tego samego dnia, na dwa tygodnie przed szczytem w Brukseli. Premier był szybszy o... 23 minuty. Nie zmienia to jednak faktu, że Kancelaria Premiera od początku nie zamierzała umożliwić prezydentowi przelotu do Brukseli.

pic



Potrzebę wylotu premiera Donalda Tuska na szczyt do Brukseli zgłoszono na 23 minuty przed tym, jak do urzędu wpłynęło analogiczne pismo z Kancelarii Prezydenta. Z porównania dokumentów, do których dotarł "Dziennik", wynika, że 3 października o godz.9:54 z departamentu spraw zagranicznych do szefa Kancelarii Premiera przyszedł faks z prośbą o zarezerwowanie samolotu do Brukseli na 15 i 16 października. Chwilę później przyszedł w tej samej sprawie faks z Pałacu Prezydenckiego.

Zbieżność czasowa tej korespondencji jest zagadkowa. Kancelaria Premiera była szybsza, nie zmienia to jednak faktu, że od początku nie zamierzała umożliwić prezydentowi przelotu do Brukseli. To wniosek, jak wypływa z korespondencji między Kancelariami Prezydenta i Premiera, do której dotarł RMF FM.

Przeczy to temu, co jeszcze w sobotę w Kontrapunkcie RMF FM i "Newsweeka" mówił wicepremier Grzegorz Schetyna. - Samolot nie wrócił z Brukseli po prezydenta, bo nikt o to nie prosił - twierdzi ł Schetyna. Jeżeli byłaby rozmowa, sugestia, pismo, że samolot powinien wrócić, nie byłoby z tym problemów - mówił wicepremier. Schetyna zapewnił, że Tomasz Arabski, który poinformował Kancelarię Prezydenta, że maszyna nie wróci po Lecha Kaczyńskiego, może spać spokojnie (czytaj więcej >>).

Z kolei wersja ministra obrony narodowej Bogdana Klicha jest taka: - Na szczyt Unii Europejskiej w Brukseli leci tylko premier wraz z delegacją rządową. Pilot drugiego samolotu się rozchorował - mówił w Kontrapunkcie RMF FM i Newsweeka Klich (czytaj więcej >>).

Jednak z wymiany pism między premierem a prezydentem wyłania się jeszcze inny obraz. Kancelaria Prezydenta zamawia samolot 3 października, po czym uznaje, że sprawa jest załatwiona. Z drugiej strony nie ma żadnych odpowiedzi ani żadnych sugestii, iż samolotu mogłoby nie być, choćby ze względu na chorobę pilota. Na dwa dni przed wylotem szef pułku informuje obie strony, że ma kłopot, bo samolot jest tylko jeden.

Pismo ministra Arabskiego nie pozostawia żadnych złudzeń. Szef Kancelarii Premiera wydaje polecenie, iż Tupolew ma pozostać do wyłącznej dyspozycji premiera - ma stać niewykorzystany w Brukseli przez trzy dni. To trochę dziwne, ponieważ do tej pory zwykle samoloty wracały do Warszawy. Jak się nieoficjalnie dowiedziała reporterka RMF FM Agnieszka Burzyńska, piloci owej maszyny byli całkowicie zaskoczeni tym, że mają w Brukseli pozostać i w ostatniej chwili zamawiali hotel.

Kancelaria Prezydenta podejmuje jeszcze jedną próbę. 15 października, czyli w dniu rozpoczęcia szczytu, rano wysyła prośbę o dwie małe maszyny Jak 40. W odpowiedzi z Kancelarii Premiera przychodzi faks i informacja, że "delegacja w składzie określonym przez premiera udała się już do Brukseli, w związku z powyższym wniosek uważam za bezzasadny".

Zobacz >>faks wysłany z Kancelarii Prezydenta RP.
AŚ/RMF FM

źródło: http://www.newsweek.pl/artykuly/artykul.asp?Artykul=30670"